Wychowywanie dziecka

6 listopada 2009

118Dziecko to twój potomek, przekaż mu to co masz w sobie najwartościowszego.Czas szybko leci. Dzieci szybciej dorastają. Chcą teraz na prezent nie tylko rower, ale i komórkę i komputer. Kiedyś tak nie było. Czy dziecko musi mieć telefon komórkowy? Wiele się teraz widzi dzieci z tymi urządzeniami. Kiedyś ich nie było i wszyscy jakoś żyli, teraz natomiast brak komórki stał się czymś nie do pomyślenia. Przecież nadal można żyć bez nich. Co będzie za dwadzieścia lat? Dzieci zażyczą sobie aut, którymi będą same jeździć do szkoły? To jest niemożliwe do wykonania, ale chyba do tego świat zmierza. Dlaczego dziecko ma komputer z dostępem do internetu? Przecież to niebezpieczne urządzenie. Rodziców naprawdę nie obchodzi to, co robi ich dziecko po szkole? Internet był i zawsze będzie niebezpieczny, szczególnie dla dzieci które są naiwne i nie wiedza co je może spotkać. Pozytywna rzeczą jest móc nauczyć dziecko np. pisać na komputerze, gdyż szybko chłonie wiedzę i jest ciekawe, a poza tym ta umiejętność bardzo im się przyda w życiu. Niestety nie musi ono mieć komórki czy internetu. Nie można zapomnieć ze dziecko jest dzieckiem i wcale nie musi za szybko dorastać.

Wychowuj własne dziecko na człowieka, który będzie umiał poradzić sobie w życiu.Dziecko, które nie ma wzorców do naśladowania, nie wie jak żyć. Każde małe dziecko musi dostać kilka zasad jakimi ma się kierować w ciągu całego życia. Mowa tu przede wszystkim o szacunku i dobrym zachowaniu wobec starszych. Błędem jest przekazywanie dziecku swoich nawyków, np. jedzeniowych. To co ty jesz nie musi jeść tego dziecko. To, co lubisz ty robić, nie musi robić tego twój potomek, daj mu możliwość wyboru, co lubi robić czy jeść. Z pewnością nie lubisz, gdy ktoś coś ci nakazuje. Dziecko musi mieć wybór, daj mu kilka możliwości, a z pewnością wybierze, co dla niego dobre. Jeśli Tobie nie udało się np. dostać się do szkoły muzycznej, a świetnie śpiewasz czy grasz na jakimś instrumencie, nie posyłaj na siłę swojego dziecka, to samo z baletem. Niech ono nie cierpi na twoich niespełnionych ambicjach, przecież może nie lubić tego, co ty lubisz. Możesz nieświadomie skrzywdzić swoje dziecko, lub świadomie, jeśli naprawdę bardzo ci zależy, by dziecko dokończyło twój niedokończony plan na życie.

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Dziecko i budowanie rodziny

3 listopada 2009

Dziecko to ogromna rewolucja zarówno dla matki, jak i ojca. Nasze poukładane dotąd życie zostaje wywrócone do góry nogami o całe sto osiemdziesiąt stopni. Nic nie jest początkowo proste. W nasz spokój, porządek i ciszę wkrada się mały, sporo płaczący i budzący nas w nocy mały człowiek. Jest to próba cierpliwości dla obojga małżonków. W tym momencie kończy się nasza wolność i swoboda, nie możemy już wyjść wieczorem do znajomych i wrócić po północy, nie możemy spontanicznie wsiąść do samochodu i pojechać sobie na dwa dni w góry, czy nad morze, teraz liczą się przede wszystkim potrzeby malucha. Ale uwaga, w ferworze opieki nad dzieckiem nie można zapominać o jednej ważnej rzeczy. Owszem, jesteśmy rodzicami, ale również nadal jesteśmy małżeństwem. I tak powinno zostać. Nadal mamy potrzebę bycia z drugą osobą i choć zmęczeni, powinniśmy znaleźć choć godzinkę dla siebie. Nie przesadzajmy, małe dziecko czasami śpi, warto wykorzystać ten czas i pobyć razem, porozmawiać o czymś innym niż karmienie, przewijanie i kąpiele. Porozmawiajmy o sobie. Często bywa, że na tym etapie życia rodzinnego mężczyzna czuje się odsunięty, bo kobieta zajmując się stale niemowlęciem, zapomina o nim i jest zbyt zmęczona, by zadbać także o siebie. O tym też rozmawiajmy, przegadany problem traci na sile.

Rodzina daje siłę. O wiele łatwiej jest radzić sobie z problemami, kiedy ma się za sobą rodzinę i jej wsparcie. Z rodziną jest jednak podobnie jak ze związkami, trzeba o nią dbać. Nawet jeśli nasz czas dominuje praca oraz różne inne sprawy, spróbujmy choć w weekend poświęcić czas naszej rodzinie. Niech to będzie tylko niedziela, ale naprawdę poświęcona domowi. Wyłączmy komórki, zapomnijmy o telewizji i idźmy z dziećmi na spacer, a jeśli pogoda nie dopisuje, wyjmijmy z szafy Chińczyka lub Monopol i zagrajmy razem, pośmiejmy się, spędźmy czas w sposób, w jaki jeszcze tego nie robiliśmy. Da nam to energię na nadchodzący tydzień, zbliży nas, da okazję do porozmawiania o nas, dzieciom da pewność, że mimo pracy i codziennego zabiegania, mamy dla nich czas. A wieczorem, kiedy maluchy pójdą spać, spędźmy czas z żoną/mężem. Każdy potrzebuje odskoczni od pracy i od codziennych problemów, trzeba tylko umieć znaleźć złoty środek i odciąć się trochę od tego, co nas zaprząta. A czas poświęcony rodzinie na pewno zaowocuje.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Rozstania i formalizacja związku

3 listopada 2009

Wobec tego jesteśmy w związku. Początkowo przychodzi euforia, mamy kogoś, komuś na nas zależy i nam zależy na tym kimś. Kobiety rozkwitają, mężczyźni czują się pewniejsi siebie, jesteśmy szczęśliwi. I tak w tym euforycznym szczęściu trwamy aż do… pierwszej sprzeczki. Nagle okazuje się, że bardzo ważne są drobiazgi, zwłaszcza, kiedy mieszkamy razem z partnerem. Większość z nas ma za sobą minimum jedno rozstanie. Przeżywamy je podobnie, niezależnie od tego, czy jesteśmy mężczyzną, czy kobietą, z tym, ze kobiety bardziej je roztrząsają. Taka już natura kobiet, że wszystko, ale to dosłownie wszystko, rozkładają na czynniki pierwsze. Mężczyzna, który rozstał się z kobietą, przyjmuje to po prostu do wiadomości. Aha, widać tak miało być. I już. A kobieta zaczyna się w tym momencie zastanawiać, dlaczego tak się stało, a może to jej wina, a może coś źle zrobiła, może jest za gruba, za chuda, za głupia, za brzydka, za trudna w pożyciu, może ma jakieś dziwne nawyki, może go czymś zdenerwowała, może się wkurzył o coś, nie powiedział o co… I tak w nieskończoność. Oczywiście i ona w końcu przejdzie nad wszystkim do porządku dziennego, ale to potrwa. Długo zależnie od charakteru i od tego, jak prędko znajdzie się ktoś, kto ją odrobinkę pocieszy.

Przeciwnicy małżeństwa zwykli mówić, że po co cały ten blichtr, przecież to tylko papier. Mówimy o ślubie cywilnym, zupełnie odcinając się teraz od religijności. Owszem, to głównie i niewątpliwie jest papier, jednak dla małżonków ważna jest przysięga składana w obecności kierownika Stanu Cywilnego. Wspólne nazwisko, wspólne gospodarstwo, wspólne życie – dla par, które przed ślubem nie mieszkały razem, to wiele zmian. Jednak większość z nas dąży do tych zmian, bo chce jakoś podkreślić uczucie do partnera, chce nosić symbol małżeństwa, jakim jest złota obrączka. Chce przypieczętować wspólnie podjętą decyzję o byciu razem i założyć rodzinę. I może faktycznie niewiele się zmienia, poza tym, że możemy mówić o partnerze “mąż” i “żona”. W świetle naszego polskiego prawa jednak, wiele rzeczy staje się prostszych; urzędowo, prawnie, przepisowo. Tak jest łatwiej, ale niech nie będzie to powód, dla którego zawieramy małżeństwo, głównym powodem takiej decyzji powinien być fakt, że chcemy po prostu być razem.

Tagi: , , , , , , , , , ,

“Gość w dom, Bóg w dom” – o gościnności

3 listopada 2009

615To powiedzenie nadal obowiązuje w polskich domach Moja siostra cioteczna zaskoczyła mnie telefonem w piątkowy wieczór. – Mam taką sprawę…gdyby dzwoniła Magda, powiedz jej, że u Ciebie jestem, tylko wyszłam do kina albo na zakupy, zgoda ? Mam powiedzieć, że u mnie jest tyle, że jej nie ma? Zanim jednak poprosiłam ją o wyjaśnienie, olśniło mnie o co jej chodzi. Nieproszeni goście, kolejni w tym roku. Nic dziwnego, że Paulina ma tego dosyć! – Po raz pierwszy w życiu zaczynam sądzić, że zamieszkanie w starej kamienicy z widokiem na Wawel było dużym błędem- wzdycha. – Czuję się jak na dworcu, co chwila ktoś wchodzi, wychodzi, a ja nieustannie robię kanapki i piorę pościel. Identyczny problem ma moja ciotka- właścicielka działki nad jeziorem. Ktoś po prostu przejeżdża w pobliżu i nagle zostaje na kilka dni, tydzień lub dwa. Głusza leśna tętni życiem od maja do września, a ciotka wraca z urlopu coraz bardziej wykończona. – Nie wiem już co wymyślać- narzekała Paulina. Przecież ja lubię tych wszystkich ludzi, ale pracuję i Andrzej też. Nie mamy czasu i ochoty na siedzenie w domu i podejmowanie gości.

Czekam, aż Paulina powie mi, że postanowili z Andrzejem w ogóle zlikwidować telefon stacjonarny i domofon i zaczną ukrywać się przed kolejnymi niechcianymi wizytami. Ale zamiast tego, słyszę o kolejnych gościach: koleżance ze studiów z dwójką dzieci i psem. Paulina powiedziała jej, że Andrzej ma alergię na psy. Kiedyś chciała do niej przyjechać kuzynka z Poznania, więc powiedziała jej, że jest w górach. Dopytywała się długo czy nikt w Krakowie nie ma kluczy do jej mieszkania (co za paranoja!), ale wkrótce ją spławiła. Wcale nie jest jej do śmiechu i kończą jej się pomysły.- Magdzie powiedziałam , że jestem u ciebie- mówi, – Ale nie wiem, co będzie jak pojawi się ktoś jeszcze bez uprzedzenia, chyba zwariuję! Za tydzień w Krakowie zaczyna się jakiś festiwal, więc znów będę musiała coś wymyślać- przyjadą amatorzy darmowego spania.- A może mogłabyś im w końcu powiedzieć, że jesteś zajęta, Andrzej też, że po prostu brak wam czasu- nieśmiało zasugerowałam, wydawało mi się to proste rozwiązanie. – Wykluczone- powiedziała Paulina.- Rodzina by mnie wyklęła, a co na to znajomi..

Faktycznie w Polsce wciąż z trudem przychodzi powiedzenie wprost : ” Nie mam dla Was czasu, nie mam dla Was miejsca” itp. Nawet w malusieńkich kawalerkach rozkładamy materace na podłodze, by zorganizować spanie dla niespodziewanych gości. I dbamy ponadto, by niczego im nie brakowało. Oni zaś w podziękowaniu wyjmują z walizki butelkę wódki albo wina domowej roboty. Całkiem jak na filmach Barei. Pojęcie ” polska tradycyjna gościnność” wciąż ma się świetnie. Wpojono nam, że osobie w potrzebie odmawiać nie wolno. – Ale przecież oni nie są jacyś biedni- mówię zdumiona do Pauliny. Magda ma wielki dom pod Warszawą, kuzynka z Poznania ma sklep w centrum, a znajomi Pauliny ze studiów to zwykle pracownicy banków lub biur maklerskich, a więc nie wierzę, że nie stać ich na wynajęcie pokoju w hotelu!- Wszyscy mówią, że jest zupełnie inaczej , gdy mieszka się u kogoś kogo się zna, że czują się jak u siebie w domu- mówiła Mi Paulina. -Na przykład Magda twierdzi, że od kiedy zaczęła do mnie wpadać bardzo polubiła Kraków, bo u nas jest tak przytulnie. To chyba komplement?

Tagi: , , , , , , , , , , ,