Rozstania i formalizacja związku

3 listopada 2009

Wobec tego jesteśmy w związku. Początkowo przychodzi euforia, mamy kogoś, komuś na nas zależy i nam zależy na tym kimś. Kobiety rozkwitają, mężczyźni czują się pewniejsi siebie, jesteśmy szczęśliwi. I tak w tym euforycznym szczęściu trwamy aż do… pierwszej sprzeczki. Nagle okazuje się, że bardzo ważne są drobiazgi, zwłaszcza, kiedy mieszkamy razem z partnerem. Większość z nas ma za sobą minimum jedno rozstanie. Przeżywamy je podobnie, niezależnie od tego, czy jesteśmy mężczyzną, czy kobietą, z tym, ze kobiety bardziej je roztrząsają. Taka już natura kobiet, że wszystko, ale to dosłownie wszystko, rozkładają na czynniki pierwsze. Mężczyzna, który rozstał się z kobietą, przyjmuje to po prostu do wiadomości. Aha, widać tak miało być. I już. A kobieta zaczyna się w tym momencie zastanawiać, dlaczego tak się stało, a może to jej wina, a może coś źle zrobiła, może jest za gruba, za chuda, za głupia, za brzydka, za trudna w pożyciu, może ma jakieś dziwne nawyki, może go czymś zdenerwowała, może się wkurzył o coś, nie powiedział o co… I tak w nieskończoność. Oczywiście i ona w końcu przejdzie nad wszystkim do porządku dziennego, ale to potrwa. Długo zależnie od charakteru i od tego, jak prędko znajdzie się ktoś, kto ją odrobinkę pocieszy.

Przeciwnicy małżeństwa zwykli mówić, że po co cały ten blichtr, przecież to tylko papier. Mówimy o ślubie cywilnym, zupełnie odcinając się teraz od religijności. Owszem, to głównie i niewątpliwie jest papier, jednak dla małżonków ważna jest przysięga składana w obecności kierownika Stanu Cywilnego. Wspólne nazwisko, wspólne gospodarstwo, wspólne życie – dla par, które przed ślubem nie mieszkały razem, to wiele zmian. Jednak większość z nas dąży do tych zmian, bo chce jakoś podkreślić uczucie do partnera, chce nosić symbol małżeństwa, jakim jest złota obrączka. Chce przypieczętować wspólnie podjętą decyzję o byciu razem i założyć rodzinę. I może faktycznie niewiele się zmienia, poza tym, że możemy mówić o partnerze “mąż” i “żona”. W świetle naszego polskiego prawa jednak, wiele rzeczy staje się prostszych; urzędowo, prawnie, przepisowo. Tak jest łatwiej, ale niech nie będzie to powód, dla którego zawieramy małżeństwo, głównym powodem takiej decyzji powinien być fakt, że chcemy po prostu być razem.

Tagi: , , , , , , , , , ,

Miłe i niemiłe aspekty związku

22 października 2009

To nieprawda, że szczęśliwe pary w ogóle się nie kłócą. Nie ma związków bez kłótni, bo każdy czasem musi wybuchnąć. Ale uwaga, kłócić się też trzeba umieć. Przede wszystkim z szacunkiem. Starajmy się unikać takich zwrotów jak “bo ty nigdy” i “bo ty zawsze”, gdyż mogą one partnera zranić, nie wspominając o tym, że “zawsze” i “nigdy” to mocne zwroty i w odniesieniu do człowieka rzadko kiedy bywają prawdziwe. Jeśli masz coś partnerowi do powiedzenia, to po prostu to zrób, bez złośliwości i bez docinek. Nie wywlekaj w kłótniach jego słabych stron, nie porównuj go do innych, nie mówi, że “mąż pani X to to i tamto”, czy “żona pana Y to coś” – porównywanie partnera do kogoś innego jest nie w porządku wobec niego. Kłóć się z głową, a potem wyciągaj rękę jako pierwszy. Duma to coś, na co nie ma tu teraz miejsca. Godzenie się może być przyjemne, za wszelką cenę staraj się unikać cichych dni, do niczego nie prowadzą, a zagęszczają atmosferę zupełnie niepotrzebnie. Dobra kłótnia powinna być wymianą zdań na dany temat, wyrzuceniem z siebie, co nas boli, ale jednocześnie trzeba to robić pamiętając o tym, że przecież kłócimy się z osobą, którą kochamy.

Zaufanie i miłość – na tym należy budować udany związek. Zaufanie i miłość prowadzą do oddania się partnerowi bezgranicznie, czego wyrazem oczywiście jest seks. Nie da się żyć w małżeństwie bez seksu. Nic ludzi tak nie zbliża jak miłość fizyczna, a jeżeli oboje partnerzy się na to godzą, to można sobie pozwolić w sypialni na wszystko. Obowiązuje jednak zasada intymności. Nie należy wynosić tego, co robimy w sypialni poza nią, rozpowiadać o tym, dzielić się wrażeniami – takie rzeczy mogą zawieść zaufanie męża, czy żony, a pamiętajmy o tym, że raz zniszczone zaufanie jest bardzo trudno odbudować. Kobiety powinny pamiętać o tym, że po ślubie mężczyzna chce mieć w domu nie tylko żonę, ale również kochankę, która będzie tylko dla niego. Dbaj więc o siebie, nie chodź po domu w rozciągniętych dresach, to, co dzieje się w domu za dnia, ma często swój finał w sypialni. Kuś męża i pokazuj, że jesteś atrakcyjna i ponętna. Rada dla męża? Po namiętnych pieszczotach nie odwracaj się od razu na drugi bok i nie zasypiaj, to podziała na twoją żonę jak kubeł zimnej wody. Zniechęci, zostawi niesmak. Tak to już jest, że starać się muszą obie strony. Oboje walczcie o to, by do waszej intymności i seksu nie wkradła się rutyna. Zaskakujcie siebie nawzajem.

Tagi: , , , , , , , , ,

Związek dwojga ludzi

12 października 2009

Wcale nie jest łatwo być w związku. Być może dlatego, że tak bardzo się od siebie różnimy. Mowa oczywiście o związku heteroseksualnym, kiedy to kobieta i mężczyzna wspólnie podejmują decyzję o tym, że będą razem. Czasami wcale jej nie podejmują, bo robi to za nich życie, czasami przypadek, niektórzy wierzą, że przeznaczenie, inni uważają, że coś takiego jak przeznaczenie nie istnieje. Jak zwał, tak zwał, fakt faktem, że większość z nas nie lubi i nie chce być sama, a nawet jeśli jest, to podświadomie dąży do tego, by znaleźć partnera i stworzyć związek. A jeśli już mamy partnera i z początku wydaje nam się, że możemy góry przenosić, życie jest piękne, a problemy stały się malutkie jak pchełki, naraz okazuje się, że bycie w związku jest chwilami trudniejsze niż bycie singlem. I jesteśmy w kropce, bo nagle się dowiadujemy, że aby stworzyć harmonijny i szczęśliwy związek, nie wystarczy w nim tylko trwać, trzeba się starać, trzeba dbać o drugą osobę, trzeba dawać jej do zrozumienia, że jest dla nas ważna i dopiero wtedy zaczyna się prawdziwe życie.

Poznajemy kogoś i od pierwszych chwil wiemy, że to ktoś wyjątkowy, chcemy spróbować swojego szczęścia z tą osobą. Do pierwszego wyjścia potrafimy szykować się godzinami, dbając o każdy szczegół i stresując się każdym odstającym kosmykiem włosów. Kolejne randki nie są już takie stresujące, za to potrafią mieć ten specyficzny klimat początku znajomości, kiedy słabo się jeszcze znamy, a czujemy podekscytowanie na każdą myśl o dugiej osobie. Na początku jest fascynacja, często zauroczenie, przysłowiowe motyle w brzuchu, podniecenie i chęć, by jak najczęściej przebywać w towarzystwie partnera. Początki znajomości mają to do siebie, że istnieje między nami sporo niedomówień, dopiero się poznajemy, nie wiemy wielu rzeczy o sobie – co jest zaletą, ale może też być wadą – stopniowe poznawanie się sprzyja rozwojowi związku, choć nie zawsze przecież stworzymy związek z każdym, z kim się spotkamy na randce. Warto jednak poczuć tych kilka chwil uniesień początków znajomości, bo potem potrafią przerodzić się w nieco nudną rutynę.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Życie we dwójkę

28 września 2009

Nie da się żyć razem bez kompromisów. Napotkamy je wszędzie i codziennie. Od tak przyziemnych spraw, jak obiad i kolacja, do poważnych, jak czy kupić dom, czy mieszkanie. Kompromisy to coś, czego musimy się nauczyć, bo nie możemy stale stawiać na swoim, ani stale ustępować. Kompromis to nic innego jak dogadanie się w jakimś temacie. Ty wolisz firany, twój partner gołe okna? Zainstalujcie rolety. Ty chcesz wyjść na spacer, partner do kina? Dziś idźcie tu, za tydzień tam. To nie jest trudne, o ile postaracie się o to oboje i uparcie nie będziecie stawiać na swoim. Upór to wróg kompromisów, a więc wróg udanego i harmonijnego małżeństwa.
Ważne decyzje podejmujcie zawsze razem. To, jakie spodnie kupić dziecku, którego pluszaka zabrać na spacer, jaką ugotować zupę i kiedy wyjść z psem, możesz zdecydować samodzielnie, jednak to, dokąd pojechać na wakacje, które auto kupić, czy do której szkoły posłać córkę, powinno być przegadane przez was oboje. Tutaj też nie obejdzie się bez kompromisów, ale decydowanie razem pomaga oszczędzić sobie niepotrzebnych spięć i wyrzutów.

Nie warto rezygnować ze wspólnie spędzanego czasu, bo nigdy już go nie odzyskamy. Na tym właśnie polega budowanie więzów rodzinnych, na rozmowach i wspólnych zabawach. Zamiast siedzieć w domu przed telewizorem, zabierzcie dzieci do ogrodu zoologicznego, do kina, do knajpki, na wycieczkę poznawczą, do lasu, na wycieczkę rowerową, na spacer w deszczu i skakanie po kałużach, możliwości i pomysłów jest mnóstwo. Wszystko zależy od waszej kreatywności i waszych chęci. Pozwólcie zdecydować dzieciom, co będziecie danego dnia robić, zróbcie losy i losujcie. Nie ważne jest, jak spędzicie ten czas, ważne jest to, że będziecie razem. Starajcie się choć jeden posiłek zjeść razem, przy stole, to może być śniadanie. Rozmawiajcie o tym, co u was słychać, pytajcie dzieci i partnera, jakie mają plany na dany dzień, co się wydarzyło wczoraj, co chcą robić w weekend, na co mają ochotę na deser, obojętne, po prostu okazujcie rodzinie zainteresowanie. Urządzajcie sobie wieczorki filmowe, soboty rysownicze, konkursy, grajcie w gry słowne, w zimowe wieczory zgaście światło i przy blasku latarki opowiadajcie sobie straszne historie. To was zbliży i każdemu członkowi rodziny da poczucie bezpieczeństwa i świadomość tego, że nie jest sam.

Na udany związek partnerski, czy małżeństwo, składa się cała masa różnych rzeczy. Te kawałki układają się w kolorową mozaikę naszego życia. Wyobraźmy sobie kiść winogron, z których każdy okrągły owoc to jeden składnik związku: zaufanie, miłość, przyjaźń, rozmowy, seks, czułość, uśmiech, całusy, objęcie ramieniem, wspólne śniadanie – im więcej wymyślimy takich drobiazgów, tym piękniejszą kiść winogron dostaniemy. Dbajmy o to, co mamy, bo nic, co mamy, nie jest nam dane na wieczne posiadanie. A wiadomo, że najbardziej cenimy to, co stracimy. Od życia dostajemy trochę przestrzeni i czasu, ale nikt i nic ich za nas nie zapełni, to już nasza rola i nasz wybór. Zauroczenie i pożądanie kiedyś trochę osłabną, wybierz więc partnera, z którym połączy cię wspólny cel w życiu, wspólne rozmowy, takiego, z którym lubisz się śmiać i spędzać czas, z którym będziesz mieć o czym rozmawiać nawet za pięćdziesiąt lat. I pamiętajcie, szanujcie się. Zawsze. I kochajcie się, w miłości i szacunku leży siła waszej rodziny, was obojga, waszej przyszłości i przyszłości waszych dzieci.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Współpraca w związku

21 września 2009

Ślub, noc poślubna, miesiąc miodowy, żyjemy jak w bajce. Niestety nawet najpiękniejsze bajki muszą się wreszcie skończyć, a my musimy wrócić do rzeczywistości. Czasem nawet podczas podróży do domu ujawniają się różnice pomiędzy kobietą a mężczyzną. Jeśli ucieknie nam pociąg, kobieta usiądzie na peronie i zacznie płakać, mężczyzna od razu pobiegnie spytać, kiedy będzie następny. Po powrocie do domu, naszego wspólnego, małżeńskiego życia oraz do codziennych obowiązków, okazuje się, że nie wszystko jest takie kolorowe, jak myśleliśmy. Skarpetki na podłodze, tubka z pastą do zębów wciśnięta w połowie, zapach lakieru do paznokci w sypialni, jej godzinne pogaduchy przez telefon, jego godzinne tkwienie przy komputerze bez wyraźnego powodu, jakoś brakuje nam tematów do rozmów, czasu na seks, chwili, by obejrzeć razem film, czy posiedzieć razem w milczeniu, pobyć razem. Jej coś nie odpowiada, jego coś rozdrażniło, ale żadne nic nie mówi. Błąd. Trzeba rozmawiać. O nas, o tym, co nas boli, trzeba znaleźć czas na bycie razem i na odganianie rutyny. Nikt nie powiedział, że wspólne życie jest łatwe, a szczęście powstaje samo z siebie. Nie jest tak dobrze, o te wszystkie rzeczy trzeba zadbać. I dbać muszą obie strony. Wtedy mamy szansę na szczęście.

Mężczyzna wraca z pracy do domu, zjada obiad i ma czas na codzienną lekturę, na telewizję, na komputer i na poleżenie i tak zwane nic-nie-robienie. Kobieta wraca z pracy i musi: przygotować obiad, ogarnąć dom, posprzątać, zetrzeć kurze, wstawić pranie i być może jeszcze sto innych spraw. Nie dajmy się zwariować, dzielmy się obowiązkami. Tak będzie prościej, łatwiej i – co tu dużo gadać – będziemy szczęśliwsi. Dziś wynoszę śmieci ja, jutro ty, dzisiaj ty robisz zakupy, za to ja gotuję, ja piorę i wieszam, ty zdejmujesz i składasz. Naprawdę żadnemu mężczyźnie nie spadnie korona z głowy, jeśli troszkę powtrąca się w obowiązki domowe, odkurzanie naprawdę nie ujmuje męskości. Panowie powinni pamiętać, że z wypoczętej żony będą mieli większy pożytek niż z padniętej, która zasypia wieczorem w przeciągu pięciu minut. Podział obowiązków nie jest trudny, możemy się nimi podzielić lub wymieniać, jak nam wygodniej. Pomożemy sobie wtedy nawzajem i z pewnością lepiej będziemy się dogadywać.

Tagi: , , , , , , , , , ,