“Gość w dom, Bóg w dom” – o gościnności

3 listopada 2009

615To powiedzenie nadal obowiązuje w polskich domach Moja siostra cioteczna zaskoczyła mnie telefonem w piątkowy wieczór. – Mam taką sprawę…gdyby dzwoniła Magda, powiedz jej, że u Ciebie jestem, tylko wyszłam do kina albo na zakupy, zgoda ? Mam powiedzieć, że u mnie jest tyle, że jej nie ma? Zanim jednak poprosiłam ją o wyjaśnienie, olśniło mnie o co jej chodzi. Nieproszeni goście, kolejni w tym roku. Nic dziwnego, że Paulina ma tego dosyć! – Po raz pierwszy w życiu zaczynam sądzić, że zamieszkanie w starej kamienicy z widokiem na Wawel było dużym błędem- wzdycha. – Czuję się jak na dworcu, co chwila ktoś wchodzi, wychodzi, a ja nieustannie robię kanapki i piorę pościel. Identyczny problem ma moja ciotka- właścicielka działki nad jeziorem. Ktoś po prostu przejeżdża w pobliżu i nagle zostaje na kilka dni, tydzień lub dwa. Głusza leśna tętni życiem od maja do września, a ciotka wraca z urlopu coraz bardziej wykończona. – Nie wiem już co wymyślać- narzekała Paulina. Przecież ja lubię tych wszystkich ludzi, ale pracuję i Andrzej też. Nie mamy czasu i ochoty na siedzenie w domu i podejmowanie gości.

Czekam, aż Paulina powie mi, że postanowili z Andrzejem w ogóle zlikwidować telefon stacjonarny i domofon i zaczną ukrywać się przed kolejnymi niechcianymi wizytami. Ale zamiast tego, słyszę o kolejnych gościach: koleżance ze studiów z dwójką dzieci i psem. Paulina powiedziała jej, że Andrzej ma alergię na psy. Kiedyś chciała do niej przyjechać kuzynka z Poznania, więc powiedziała jej, że jest w górach. Dopytywała się długo czy nikt w Krakowie nie ma kluczy do jej mieszkania (co za paranoja!), ale wkrótce ją spławiła. Wcale nie jest jej do śmiechu i kończą jej się pomysły.- Magdzie powiedziałam , że jestem u ciebie- mówi, – Ale nie wiem, co będzie jak pojawi się ktoś jeszcze bez uprzedzenia, chyba zwariuję! Za tydzień w Krakowie zaczyna się jakiś festiwal, więc znów będę musiała coś wymyślać- przyjadą amatorzy darmowego spania.- A może mogłabyś im w końcu powiedzieć, że jesteś zajęta, Andrzej też, że po prostu brak wam czasu- nieśmiało zasugerowałam, wydawało mi się to proste rozwiązanie. – Wykluczone- powiedziała Paulina.- Rodzina by mnie wyklęła, a co na to znajomi..

Faktycznie w Polsce wciąż z trudem przychodzi powiedzenie wprost : ” Nie mam dla Was czasu, nie mam dla Was miejsca” itp. Nawet w malusieńkich kawalerkach rozkładamy materace na podłodze, by zorganizować spanie dla niespodziewanych gości. I dbamy ponadto, by niczego im nie brakowało. Oni zaś w podziękowaniu wyjmują z walizki butelkę wódki albo wina domowej roboty. Całkiem jak na filmach Barei. Pojęcie ” polska tradycyjna gościnność” wciąż ma się świetnie. Wpojono nam, że osobie w potrzebie odmawiać nie wolno. – Ale przecież oni nie są jacyś biedni- mówię zdumiona do Pauliny. Magda ma wielki dom pod Warszawą, kuzynka z Poznania ma sklep w centrum, a znajomi Pauliny ze studiów to zwykle pracownicy banków lub biur maklerskich, a więc nie wierzę, że nie stać ich na wynajęcie pokoju w hotelu!- Wszyscy mówią, że jest zupełnie inaczej , gdy mieszka się u kogoś kogo się zna, że czują się jak u siebie w domu- mówiła Mi Paulina. -Na przykład Magda twierdzi, że od kiedy zaczęła do mnie wpadać bardzo polubiła Kraków, bo u nas jest tak przytulnie. To chyba komplement?

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Nocowanie u znajomych

23 sierpnia 2009

317Oferowanie noclegu to nie obowiązek, ale dobra wola.-Im szybciej zaczniesz mówić gościom wprost i grzecznie, że nie lubisz zaskakujących sytuacji, tym szybciej to się skończy- tłumaczyłam Paulinie.- Ta informacja rozejdzie się pocztą pantoflową jeszcze prędzej niż wiadomość o tym, że jest fajny darmowy nocleg w Krakowie. Paulina oddycha z ulgą. Chyba ja wreszcie przekonałam. Obiecała, że będzie asertywna, bo chce się czuć w swoim domu, jak ktoś kto ustala zasady gry, czyli swobodnie. – Jeśli zdecydujesz się kogoś przenocować, bo np. w Krakowie gra The rolling stones, czy przyjechał papież i nie ma żadnych wolnych pokoi, to podkreśl, że robisz wyjątek, że przyjmujesz osobę tylko na jedną noc i prosisz, by sama zrobiła sobie śniadanie, pozmywała po sobie i zdjęła pościel przed wyjazdem- podpowiadam jeszcze na koniec. Niech osoba zrozumie, że to co robisz to przysługa. W końcu nikt nie ma prawa oczekiwać od Ciebie, że jesteś zawsze do dyspozycji. Masz przecież własne życie i plany, których nie musisz dopasowywać do kolejnej wizyty nieproszonych gości.

Powiedzenie: “Czuj się jak u siebie w domu” podsuwa mi pewien pomysł. Wszystkim krewnym, niezapowiedzianym gościom , tym, którzy wpraszają się bez skrępowania należałoby zadać pracę domową: ” Zastanów się jakbyś się czuł wracając do domu po 10 godzinach pracy i zastając ludzi, których nie widziałeś od pięciu lat. Właśnie marzysz o tym, by napić się herbaty i położyć przed telewizorem, a tu nagle trzeba zrobić kolację i powlekać pościel dla kilku osób.” Większość pewnie nie była zachwycona. Może jeśli sobie to uświadomią, to zmienia swoje zwyczaje?- Mów im po prostu ” Wybacz, mam inne plany” albo ” Sorry, nie umawialiśmy się”- podpowiadam. – Nie tłumacz się, nie wyjaśniaj jak bardzo jesteś zajęta. Nie wymyślaj żadnego remontu albo choroby zakaźnej grasującej na waszym osiedlu.- Skąd wiesz, juz rozważałam opowieść o ospie?- śmiała się Paulina. Sytuacja osoby, którą nawiedzają niezapowiadani goście jest nie do pozazdroszczenia. To gospodarz musi się tłumaczyć dlaczego nie chce zrezygnować z komfortu i zmieniać swoich planów. Goście mówią “akurat przejeżdżaliśmy” i oczekują przyjęcia z otwartymi ramionami.

Tagi: , , , , , , , , , , , , ,